Murale z product placementem
Trochę jestem gupia pipka i nie sprawdziłam dokładnie, komu to na co i po co namalowali, ale wygląda schludnie i zacnie. Efekt psuje nieco reklama kosmetyków AA, które sponsorują chyba całe miasto.
street art, graffiti, napisy na murach
Trochę jestem gupia pipka i nie sprawdziłam dokładnie, komu to na co i po co namalowali, ale wygląda schludnie i zacnie. Efekt psuje nieco reklama kosmetyków AA, które sponsorują chyba całe miasto.
A może Wolny Tybet. Nie jestem pewna.
Przy sopockiej plaży – dokładnie takiej, o jakiej śpiewały Dzieci Kapitana Klossa. Gratką dla uważnych obserwatorów jest możliwość wypatrzenia mojego syna i jego psiego plecaczka.
Ten najmniej znany to Basquiat. On też był znany tylko tak mniej mainstreamowo.
W Sopocie to nie tylko kurort i molo.